Menu

O wszystkim i o niczym...

... czyli Łukasz Heger komentuje.

Nowy rok, nowe możliwości, stare śmieci

luksky91

 

Witam wszystkich w nowym roku. Blodzio ma już pół roku i rośnie niczym drożdże w piekarniku – szkoda tylko, że wyłączonym. Z tej okazji życzę Wam dalszych chęci do czytania, a sobie – do pisania. Dziś porcja wolnych przemyśleń o kraju, minionych dwunastu miesiącach oraz o… polityce i cyckach.

 

Polska jaka jest – każdy widzi

Dawno temu pewien znajomy opowiedział mi dowcip, w którym to wykładowca podsumowuje efekty bieżącej nauki studentów słowami – „kiedyś była taka kapela punkowa, co zwała się PRZEJEBANE, nie mogła jednak nigdzie występować z uwagi na nazwę, która nie podobała się lokalnym władzom – zmieniono więc nazwę na NIE JEST DOBRZE… czemu wam to mówię? No właśnie… sprawdziłem wasze kolokwia i nie jest dobrze”.

Kawał pewno przeinaczyłem w sposób dławiący jego śmieszność, niemniej mam nadzieję, że sens przekazałem prawidłowo. Nie jest dobrze Rodacy, trzeba się brać do pracy!
Można oczywiście mnożyć przykłady swoistego narodowego kuriozum, niemniej ja skupię się raptem na kilku tych, które poruszyły mnie w ostatnim czasie najbardziej.

Po pierwsze edukacja

Oświata w kraju – chyba odkąd tylko powstała – pikuje w dół. Początkowe jej założenia dziś wydają się słuszne, szczególnie gdy konkretne etapy ma się już za sobą. Jednocześnie mówi się o poziomie trudności i bezstresowym wychowaniu. To pierwsze powoduje, iż maturę niedługo będą mogły zdawać przedszkolaki, drugie zaś pokutować będzie wszystkim tym, czego oglądać nikt nie chce, niestety.

Maturę zdawałem jakiś czas temu, gdy po świecie… nie nie, już nie było mamutów... To moi rodzice wtedy zdawali. Od tamtej pory jednak każdego roku sprawdzam arkusze egzaminacyjne celem porównania poziomu trudności, ale też żeby sprawdzić samego siebie. Co się okazuje… Dziś bez nauki byłbym w stanie poprawić kilka wyników, zupełnie nie podejmując najmniejszego wysiłku. To tłumaczy czemu coraz więcej szkół notuje coraz wyższe wyniki zdawalności matur, bardzo sprytne. Uczelnie wyższe, przynajmniej te publiczne, na szczęście ciągle jeszcze weryfikują poziom wiedzy, albo raczej – wytrwałość i zawzięcie.

Jakiś czas temu była mowa o zmianie podstawy nauczania, żeby było więcej przedmiotów kierunkowych, w tym mniej historii na przykład, bo w końcu po co ona komu potrzebna. Tożsamość narodowa? Dziedzictwo kulturowe? Mrzonki. To już nawet nie o to chodzi. Problem tkwi raczej w wyborze. Młody człowiek, tuż po podstawówce (gimnazjum to tylko jej przedłużenie) ma zdecydować – co będzie w życiu robił. To nic, że jeszcze kilka lat wcześniej ganiał na czterech i robił pod siebie – on już z całą pewnością wie, czego oczekuje od życia, a więc i od samego siebie.

Historia, durna (w moim odczuciu) gra na flecie, czy robienie fikołków – to wszystko ma pewne uzasadnienie. Dziś dziecko ma jednak tysiąc schorzeń, więc lepiej jest jak siedzi i czeka na kolejne, historia mu nie jest potrzebna – w końcu zostanie inżynierem, a sam flet się źle kojarzy. Fuj fuj.

Nie pozostaje chyba nic, jak liczyć na zdrowy rozsądek rodziców oraz ich zainteresowanie wychowaniem swoich dzieci. Inaczej przyjdzie nam żyć w społeczeństwie, które ciężko będzie nazwać cywilizowanym.

Jest coś jeszcze co mnie trapi. Mianowicie mit – inżyniera, lekarza i prawnika. W jego myśl, czego długo opowiadać chyba nie trzeba – wszyscy oni (niech czują się jak obcy) są uprzywilejowani względem pozostałych… i to do tego stopnia, że niemalże nie muszą się obawiać braku pracy. Cóż… od zawsze gratulowałem takiego podejścia do sprawy, zwłaszcza, że jak pokazują ostatnie sondaże, coraz częściej można spotkać inżynierów bezrobocia, czy lekarzy doglądających frytek. Już nie mogę się doczekać fali nienawiści – bo przecież co ja gadam.

Mandaty kontra podatki

Głównym źródłem dochodów państwa – powinny być podatki. Tak przynajmniej zakładają podstawy wszelkich nauk z tematem związanych. Nowy rok z pewnością przyniesie nowe podatki – co nikogo już chyba nie dziwi. Podatek od deszczu, podatek od dziur w drogach, czy podatek od podatku – wszystko się może zdarzyć. Nie wspominając już o składkach ZUS, które nigdy, pod żadną postacią, nie wrócą do pierwotnych właścicieli. Chyba, że jako wartość estetyczna – w końcu Zakład Ubezpieczeń Społecznych buduje wiele wspaniałych placówek…

To jednak jak się okazuje ciągle mało – trzeba jeszcze łupić kierowców. Miałem na myśli – zrobić coś dobrego dla nich i zadbać o ich bezpieczeństwo. Jak to określił minister Nowak – „fotoradary są do walki z mordercami drogowymi”.

Z tego też powodu Inspekcja Transportu Drogowego postanowiła zainwestować w nowe pojazdy z radarami w atrapie, ale też i stacjonarne „aparaty”. Całość działań argumentowana jest oczywiście faktem, iż w Polsce najwięcej wypadków spowodowanych jest nadmierną prędkością, a to że w założeniu do końca roku 2012 ITD miało w zamierzeniu zarobić poważnie grube sumy – to tylko efekt uboczny. Pikanterii sprawie dodaje fakt, jakoby owe maszyny ITD jeździły po drogach bezprawnie, nie powinny były przejść pomyślnie przeglądu – jak donosi RMF. Co kraj to obyczaj.

Kierowcy chyba powinni pomyśleć o swojej, zupełnie odrębnej, partii – paliwo drogie, mandatów coraz więcej, a stan infrastruktury…

Szczyt szczytów

O ile medal za wypowiedź roku 2012 przyznałbym ministrowi Nowakowi (wszystko wina tych morderców drogowych) tak dyplom za całokształt działalności wręczyłbym Poczcie Polskiej, która nieustannie jest głównym operatorem przesyłek pocztowych w naszym kraju.

Instytucja ta zdobyła moje serce po raz kolejny już – jakością świadczonych przezeń usług. Tym razem jednak emocje sięgnęły zenitu i nie pozostaje już nic innego, jak śmiać się. Poczta Polska bowiem miała problem by wręczyć sobie samej list. Notabene list polecony na rozprawę. Zajęło im to ponad 20 dni (wyborcza.biz). Śmiać się, płakać, wszystko jednocześnie?

Jednak jak mniemam nikogo to szczególnie nie zaskoczyło – takich sytuacji było już wiele, a każdy nowy dzień rodzi tylko nowe paranoje, idąc za Pidżamą Porno.

Na zakończenie

Nie jest dobrze, powtórzę. Jest nawet coraz gorzej. Będziesz patrzeć, czy może coś z tym zrobisz?

Do wyborów – tych politycznych – jeszcze chwila, ale te codziennie trzeba podejmować na bieżąco. Może warto przemyśleć kilka spraw już teraz, ażeby kiedyś może było lepiej, a przynajmniej nie gorzej.

A co do cycków - tym razem to był tylko chwyt marketingowy, chociaż wszyscy je lubią.

Łukasz Heger

© O wszystkim i o niczym...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci