Menu

O wszystkim i o niczym...

... czyli Łukasz Heger komentuje.

Marzyć, jak to łatwo powiedzieć

luksky91

Mali chłopcy marzą o zostaniu strażakiem, albo policjantem, natomiast dziewczynki – o zostaniu modelką, czy kimś tam innym. Większość z nich dorasta i jest kimś innym – bo marzenia się zmieniają, nie ulega to wątpliwości. Dlaczego jednak z wiekiem stają się one coraz płytsze, aż w końcu – marzeniem staje się wyczekanie emerytury, która w przypadku moich rówieśników nigdy nie nadejdzie?

Marzenia są immanentną częścią życia każdego człowieka. Od najmłodszych lat marzymy, śnimy, pragniemy. Zmieniają się one wraz z poziomem świadomości – niestety. Bo im człowiek młodszy, tym mniej skażony otoczeniem, a to z całą pewnością do najzdrowszych nie należy. Jest wręcz toksyczne dla pojmowania rzeczywistości przez stawiającego swe pierwsze kroki homo economicusa. Mógł przecież być egoistą, co wynikałoby z ludzkiej natury, zadbać o swój własny interes, działając przy tym – co ze współczesnego punktu widzenia jest bardzo niepoprawne – racjonalnie. Niestety – młodym ludziom pompuje się do głów jakieś wartości – że rodzina, że przyjaciele, że ojczyzna, religia, czy inne ekonomicznie nieuzasadnione bzdury*. I o ile to nie jest chyba takie złe – to uruchamiana jest na tym etapie również pewna maszyna masowej zagłady, zagłady marzeń, zagłady człowieczeństwa w ludziach. Czymże jest człowiek bez marzeń w końcu – jedynie planktonem wyborczym, jedną z bateryjek zasilających skarb państwa.

Tak oto homo economicus staje się człowiekiem.

Kiedy byłem małym chłopcem

Już w przedszkolu, albo na etapie wczesnej podstawówki (nie pamiętam, przyznaję się) zapytany o to kim chcę zostać w przyszłości odpowiedziałem – milionerem. I o ile kojarzę ten fakt przez mgłę kalibru wschodniego, wiem jedno – osoba pytająca była zaskoczona takim obrotem spraw. Nie znałem wówczas jeszcze siły pieniądza, nie znałem też żadnych realiów z nim powiązanych – wiedziałem jedynie, że coś w tym jest.

I tak dorastałem – układając klocki, jeżdżąc na rowerze i oczywiście grając na komputerze. Nauka szybko okazała się nudna, a lenistwo zwyciężało nawet nad wizją ograniczonego dostępu do ukochanych gier. Dalej jednak chciałem być milionerem – zwłaszcza, że miałem już pewne pojęcie o wartości pieniądza.

I w końcu zupełnie przypadkiem trafiłem na studia ekonomiczne. Po drodze oczywiście pojawiały się różne pomysły, momenty zwątpienia w te wymarzone od dziecka miliony. Studia okazały się ciekawe, ekonomia mówiąc inaczej – zainteresowała mnie do tego stopnia, że wolny czas zacząłem przydzielać także jej. I co? Patrzę teraz na zdalnie sterowane Porsche, które dostałem kilka dni temu na urodziny i myślę sobie „jeszcze urośniesz moje maleństwo”.

Meanwhile in Poland

Wszyscy ludzie posiadają jakieś marzenia. Jednak w momencie, w którym przestają oni być młodzi (bo nie chcę mówić o ludziach starszych), można śmiało stwierdzić, że takowych pragnień już nie posiadają. Zostali ich pozbawieni przez otoczenie, społeczeństwo, ale też – samych siebie.

Weźmy za wzór modelowego studenta. Zaczynając edukację na uczelni wyższej posiada on wizję otrzymania ciekawej propozycji pracy zaraz po studiach, która z czasem dyskontowana jest o realia rynku pracy i okazuje się, że zaczyna on marzyć o jakiejkolwiek możliwości zarobku. Kończy się tutaj także sen o ogromnej posiadłości z basenem, sportowym aucie i modelkach z kalendarza Pirelli, a zaczyna: „żebym tylko był w stanie spłacać ten kredyt przez kolejnych 30 lat”.


Osoba taka zapewne ukończy wymarzony kierunek studiów, by na tym etapie pożegnać wszelkie inne marzenia – dlaczego?

Jednoznacznie określić przyczynę jest ciężko. Można odpowiedzialnością obarczyć wszystkie podmioty wychowawcze, jakie występują w życiu człowieka – rodzinę, przyjaciół i otoczenie, system edukacji, czy nawet (a może zwłaszcza) media. Patrząc możliwie najszerzej przekaz z nich płynący jest jednoznaczny – żeby być kimś trzeba mieć układy, najlepiej urodzić się synem/córką kogoś bogatego, przy władzy, bo reszta skazana jest na ponure życie w szarym blokowisku. Taka wizja jest niejako tłoczona do umysłów większości młodych ludzi, którzy mało tego, że są bardzo plastyczni w swych poglądach, to na dodatek są zwyczajnie głupi i słabi. Poddają się zatem presji społecznej, ażeby szczyt marzeń widzieć w losowaniu Lotto. Apokalipsa zombie to nie jakiś wirus, czy inne wynalazki – tylko właśnie brak marzeń.

Recepta

Nigdy nie przestawaj marzyć. Nie daj sobie wmówić, że coś jest bez sensu. Działaj.

Jeśli tylko wiesz czego chcesz od życia – znajdziesz sposób, żeby to osiągnąć. Popatrz na mnie – od dobrych kilkunastu, a niebawem kilkudziesięciu lat marzę o zostaniu milionerem. I co robię? Nie poddaję się – cały czas liczę miliony, których nie mam. JESZCZE.

Łukasz Heger

*Autor jest świadomy popełnionego błędu merytorycznego – to celowy zabieg mający na celu lepsze ukazanie problemu.  



© O wszystkim i o niczym...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci