Menu

O wszystkim i o niczym...

... czyli Łukasz Heger komentuje.

Nowy krzyk mody – rękawice kuchenne z Brukseli

luksky91

835924_67254561Na gotowaniu nie znam się najlepiej, ale lubię czasem dobrze zjeść, dlatego też szczerze dopinguję wszystkich fanów kuchennych igraszek. Pojawia się jednak pewien problem. Europejscy najeźdźcy postanowili bowiem wszystkim fanom smacznych dań wbić nóż w plecy, albo przynajmniej w rękawicę – o czym mowa?

Wczoraj rano (bądź jeszcze dziś, zależy kiedy czytasz ten tekst) spędziłem w kuchni jakieś piętnaście minut, które poświęciłem na staranne przygotowanie kanapek, które następnie pałaszowałem przy dźwiękach dobiegających z radioodbiornika. I nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt wystąpienia pełnej godziny podczas mojego przebywania w tym pomieszczeniu – co jak łatwo zgadnąć – oznaczało informację z kraju i ze świata.

Powoli przeżuwałem sobie kanapkę z szynką, serem i pomidorkiem, gdy nagle dowiedziałem się, że moi ulubieńcy z Brukseli wymyślili nowe cudowne rozwiązanie, które ułatwi życie mieszkańcom wspólnoty znanej jako Unia Europejska. Niektórzy już może też o tym słyszeli…

Mowa oczywiście o rękawicach i to nie byle jakich, bo tych do gotowania. Te większe i te mniejsze, te grubsze i chudsze, te kolorowe i te we wzorki – wszystkie one będą musiały posiadać specjalne atesty, które będą miały ochronić użytkownika przed poparzeniami. Wszystko pięknie, ale chyba ktoś tu chce z nas zrobić idiotów…

Myślę, że każdy człowiek, który już coś w swoim życiu ugotował, wie że potrawy potrafią być ciepłe. Jak mówi bowiem stare porzekadło – jak się nie poparzysz, to nie nauczysz się gotować, czy coś. To jednak nie jest istotne, wspaniali ponadnarodowi urzędnicy pomyśleli dziś bowiem nie tylko o swoich skromnych pensjach, ale także o problemach życia codziennego zwykłych zjadaczy chleba. Wszak ich oparzone ręce będą mniej wydajne następnego dnia w pracy. Poważnie?

Jest coś jeszcze. Warto zwrócić uwagę, że ekipa mózgowców prawdopodobnie pracowała nad tym projektem kilka lat za grube pieniądze, co pozwoliło im stwierdzić, że gotowanie opatrzone jest ryzykiem oparzenia. Ciekawe co na to amerykańscy naukowcy.

Przypomnę, że było już kilka unijnych ciekawostek – począwszy od ustalenia odpowiedniej krzywizny banana, przez chociażby zmniejszenie mocy odkurzaczy do takiego stopnia, że znacznie efektywniejsza okaże się tradycyjna miotła.

Wspaniali urzędnicy wiedzą jednak lepiej – czego ludzie potrzebują, a czego nie. Wszak wszystko to robione jest dla naszego dobra, a że coś będzie jeszcze większym bublem, bądź będzie zwyczajnie droższe to tylko nieznaczny efekt uboczny.

Pozostaje zatem tylko czekać, aż brukselskie prawo będzie nakazywać sterylizację całej populacji wspólnoty, żeby uchronić nas samych przed niechcianymi ciążami, porzuconymi dziećmi i nieetyczną aborcją.

Dziękuję, dobranoc – a ostatni niech zgasi światło.

Łukasz Heger

© O wszystkim i o niczym...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci